Książki · Rozmyślania

Blog z lat młodości

Ciąg dalszy weekendu wspomnień. Robię bardzo pilnie porządki komputerowe i … znalazłam swojego bloga z lat młodzieńczych. Prowadzony od marca 2004 do października 2008. Oczywiście nieregularnie, bo na początku systematycznie dodawałam wpisy, a potem raz na kilka miesięcy, ale cholera 4,5 roku to przecież i tak strasznie długo!

Nie mam siły czytać tego bloga, przeraża mnie ta treść… Z wielu powodów. Najpierw sobie myślę: matko, to naprawdę ja? Taka głupia byłam? Potem robi mi się smutno, jak przypominam sobie te gimnazjalno-licealne dramaty, gdy wielokrotnie myślałam, że świat się skończy, a to było takie nic… A potem jest mi żal, bo okazuje się, że kiedyś miałam o wiele więcej czasu dla siebie, dla swoich zainteresowań i dla bliskich.

Postanowiłam opublikować jednak jedną notkę. W prawie niezmienionej formie, poprawiłam tylko literówki i wymazałam kilka zdań komentujących ówczesną rzeczywistość (bo blog tamten miał charakter bardzo pamiętnikowy). Wpis pochodzi z czerwca 2007, krótko po maturze. Dlaczego ta? Po pierwsze dotyczy czytania, a to jedna z kilka niezmiennych rzeczy w moim. Po drugie, nie zawiera wątków osobistych, wielkiego wstydu nie będzie 🙂

13 czerwca 2007

Czytanie to moja pasja!

Odkąd pamiętam lubiłam poezję. Zresztą lubiłam (i lubię) sztukę ogólnie. Poezja towarzyszyła mi od zawsze. Nie pamiętam czy w dzieciństwie czytano mi książki. Ale pamiętam, że ja pochłaniałam ich ogromne ilości. Mając kilka lat, wieczorami leżałam w łóżku i czytałam sobie do snu- co chwilę napotykając jakieś trudne słowa, wołałam mamę, żeby mi je objaśniła :) nie zawsze potrafiła, ale to akurat jestem w stanie zrozumieć, ponieważ sama czasem mam problem jak co nie co wytłumaczyć mojej małej Zuzi :) Później przyszła szkoła i pierwsze lektury, a także „zeszyty lektur”. Z każdą omówioną książką, trzeba było ów zeszyt uzupełniać, wpisując autora, tytuł, streszczenie, własną opinię oraz dorysowując jakiś obrazek z niniejszej książki. Lubiłam to. Bo dzięki temu wiedziałam dokładnie, jakie książki przeczytałam. Co nie znaczy, że lubiłam te lektury. Np. „Rogasia z Doliny Roztoki” nie mogłam znieść, ale czytałam twardo, zmieniałam pozycje do czytania, marudziłam, ale przeczytać musiałam- kiedyś nienawidziłam zostawiać, albo oddawać do biblioteki nieprzeczytanej do końca książki (dziś też tego bardzo nie lubię, ale niestety szkolna rzeczywistość i nauka zmusiły mnie do nadania pewnych ograniczeń moim pasjom czytelniczym). Nigdy nie przepadałam za książkami ze zbędnymi (według mnie) opisami przyrody. Dlatego nie dla mnie „W pustyni i w puszczy” ani „Gloria victis”. Może jest to spowodowane tym, że w podstawówce nie mogliśmy tak po prostu przeczytać książki. Trzeba było wynotowywać masę rzeczy, tak naprawdę niepotrzebnych dla zrozumienia utworu- informacje o wyglądzie zewnętrznym, cechach charakteru, zachowaniach itd. A wszystko po to, by później napisać porządną charakterystykę postaci. A ja po prostu lubię czytać książki „jednym tchem”. Czasem nie mogąc doczekać się zakończenia, czytam od razu ostatnie strony książki. Albo omijam opisy otoczenia, kiedy między bohaterami toczy się jakiś trzymający w napięciu dialog. Albo po prostu książka jest tak interesująca, że chcę ją przeczytać jak najszybciej. Oczywiście zawsze wracam do tych poopuszczanych fragmentów, inaczej mam wyrzuty sumienia. Czytanie „od deski do deski” zostało mi chyba z dzieciństwa, kiedy kupując gazety czytałam wszystko- nawet kody kreskowe i numery serii. Czytanie jest moją pasją- zdarza się, że nie mogę wytrzymać bez tego ani chwili. Czytam więc wszystko, co mi wpadnie w ręce- programy telewizyjne, szyldy, pogubione kartki leżące na ulicy, etykiety od dżemów… Czytam wszędzie- w szkole, w autobusie, przy jedzeniu, idąc na spacer, wracając z miasta. Ubolewam tylko nad tym, że nie mogę czytać w wszelkiego rodzaju pojazdach, ponieważ robi mi się zwyczajnie niedobrze. Wielka szkoda, bo jeśli by zliczyć wszystkie podróże, szczególnie samochodowe, to mogłabym w tym czasie na pewno przeczytać mnóstwo książek. Kiedy czytam, to nic nie ma znaczenia. Potrafię się „wyłączyć”, jeśli jest to interesująca książka. Mogę czytać całymi godzinami, dniami i nigdy nie uważałam, by była to strata czasu. Ostatnio tylko robi mi się trochę przykro, ponieważ nie dość, że rzeczy do zrobienia jest mnóstwo, to jeszcze muszą wybierać, które książki zdążę przeczytać, a których nie. Nie wiem właściwie skąd się wzięła we mnie ta pasja czytania książek. Dlaczego mówię pasja? Bo bez czytania, nie byłabym taką osobą, jaką jestem teraz. Czytanie dostarczyło mi samych zalet: mam bogate słownictwo, nie robię błędów ortograficznych, poszerza się moja wiedza, polepsza pamięć i koncentracja, poszerza światopogląd. A kiedy wchodzę do biblioteki albo księgarni po prostu czuję się jakbym była we własnym domu! Mogę godzinami krążyć między półkami, aż dotknę każdą zakurzoną książkę. Bo chociaż są dzieła, których po prostu nie lubię, to uważam, że każda książka zasługuje na przeczytanie, żeby chociażby wyrobić sobie zdanie na jej temat. Dlatego tak bardzo podoba mi się akcja „cała Polska czyta dzieciom”. A ponieważ jestem egoistką, szczególnie jeśli chodzi o wszelako pojmowaną sztukę i relacje międzyludzkie, to całkowicie nie odpowiada mi pomysł „bookcrossingu” (nie wiem czy dobrze napisałam). Dla niewtajemniczonych: rzecz polega na tym, by odpowiednio „oznaczyć” własną książkę i pozostawić ją w miejscach publicznych- parkach, autobusach, kawiarniach. Tak, by każdy kto się w danym miejscu znajdzie, mógł zaspokoić swoją ochotę czytania książek, nie mając przy sobie własnych. (to mi się nie bardzo mieści w głowie, bo ja gdziekolwiek idę, mając ze sobą plecak, albo torebkę, zabieram ze sobą książkę). Ja np. nie lubię rozstań w ogóle, dlatego też nie lubię rozstawać się z rzeczami, które są mi bardzo bliskie. Takich ludzi pewnie jest mnóstwo, dlatego nie dziwi mnie fakt, że zazwyczaj książki pozostawione w miejscach publicznych, są… nijakie. Nikt nie wyłoży przecież książek swojego ulubionego Tolkiena, Marqueza, czy Coelho… za to można spotkać „harlequiny” :) książki takie niestety nie należą do moich ulubionych (chociaż w sumie to nie wiem, bo nigdy nie czytałam :P), więc może dlatego idea bookcrossingu nie jest mi bliska. Poza tym uważam, że ludzie zazwyczaj zostawiają te książki, które są im niepotrzebne. No i przykro. Osobiście nie będę własnych książek nigdzie zostawiać, bo jakżebym mogła zrobić to wbrew sobie, ale mile się zdziwię, kiedy podczas podróży pociągiem znajdę sobie w nim jakąś miłą lekturkę :) czytanie, jak już pisałam jest moją pasją. A właściwie nałogiem, ale chyba takim nieszkodliwym. Po prostu uwielbiam się uczyć, doświadczać różnych sytuacji, poznawać nowe kraje, zwyczaje i obyczaje, dowiadywać się wielu ciekawostek o ludziach, a także próbować postawić się w sytuacji ludzi, wyobrażając sobie ich problemy, czy stwarzając ich „profile psychologiczne”…. i właśnie to wszystko umożliwia mi czytanie książek. Będąc w domu, w moim małym pokoiku, mogę jednocześnie znaleźć się w barokowej Polsce, XVIII-wiecznej Rosji, czy współczesnej Kubie. I za to właśnie kocham czytanie książek. Za ponadczasowość, uniwersalność, oryginalność. Za sztukę.

P. S. Takich „maniaków” czytelniczych jak ja jest mnóstwo, dlatego nie wyobrażam sobie, żeby książki mogły zostać wyparte przez komputery i nowoczesną technologią. Tak samo, jak cyfrowe zdjęcie nie jest tym samym, co pożółkłe zdjęcie prababci w rodzinnym albumie, tak samo książka zamieszczona w internecie, nie jest tym samym co dzieło, znalezione gdzieś w antykwariacie, albo wypożyczone z biblioteki, ze śladami łez, wzruszeń, szminki i wypadającymi kartkami. Chyba widać różnicę, prawda?

Ah, coś jeszcze. Na pewno zabrzmi to egoistycznie, ale nie mam szacunku dla ludzi, którzy:

a) wypowiadają się na jakiś temat, nie znając go- np. dyskutują o książce, kłócą się w zaparte, nie przeczytawszy jej (i o zgrozo- kiedy udowadniamy im, że się mylą, nie potrafią przyznać się do błędu!)

b) szczycą się tym, że „w całym życiu przeczytałem tylko 1 lekturę szkolną! ” czy nie zdają sobie sprawy z tego, że nazwijmy to delikatnie, stawiają siebie w złym świetle?

I na zakończenie- jakie to piękne, że tak się różnimy. Nasze poglądy, charaktery, zainteresowania. I że możemy mieć własne ulubione dzieła- płyty, obrazy i książki.

Z czytelniczym pozdrowieniem :)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s