Rozmyślania

Amplituda wrażeń

Przez ostatnie dni czułam się jakbym była na wiecznym haju. Nie żebym wiedziała jak to jest. Po prostu miałam wrażenie, że nie chodzę, a latam, że nie stąpam twardo po gruncie, lecz unoszę się delikatnie nad ziemią. Nie mogłam skupić się w pracy, nie mogłam ogarnąć się w domu, bo rozpierało mnie kolosalne szczęście. Czułam się, jakbym była pijana szczęściem.

Kurczę. Dawno tego nie czułam. Trochę już zapomniałam jak to jest, gdy wypełnia cię takie bezgraniczne spełnienie, nieograniczona radość, niepohamowane szczęście. Ale wiedziałam też, że w moim życiu jest jak z sinusoidą, że mam gigantyczne huśtawki nastrojów, że jakoś tak wszystko emocjonalnie przeżywam poczwórnie, że popadam w stany euforyczne i depresyjne. Nie wiem czy to niebezpieczne, chyba nie.

Rewelacyjny tydzień. Praca, jak to praca, powoli rozpoczął się czas pożegnań, więc jest troszkę więcej spokoju. Wizyta w Bydgoszczy. Ostatnie zajęcia na uczelni. Zakończenie pięcioletniego projektu edukacyjnego. Wtorkowe drinki w pubach. Środowe szkolenie w Warszawie i odebrane bilety na koncert AC/DC. Koncert TSA, totalnie miażdżące wydarzenie i afterparty. Misiu w reklamie. Bliźniaki na świecie, zostałam ciocią!

Uwielbiam to uczucie, gdy pozytywne wydarzenia kumulują się i całkowicie zapominasz o tym, że jak zaraz zacznie się pierniczyć, to wszystko naraz.

I mimo tego, że nie cierpię pożegnań,  to lubię ten moment kończenia pewnych rzeczy, robienia podsumowań, zamykania pewnych rozdziałów, a zarazem otwierania się na nowe.

Od wczoraj tkwię jednak w kryzysie. Bez sensu, przecież nic się nie stało. Głupia ja.

Nie, nie będę pisać tylko wtedy, kiedy czuję się gorzej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s