Rozmyślania

Niekonsekwencja i dwumiesięczne migawki

No hej. To miałam częściej pisać, prawda? Tylko jakoś tak tyle się działo, że nie dałam rady. Zawsze w najprzyjemniejszych momentach życia zapominam się przedstawić, albo kogoś przedstawić, robić zdjęcia, zapisać numer telefonu czy adres e-mail. Tak już mam – wolę przeżywać niż dokumentować 😉 Niestety dobrą pamięcią nie grzeszę, więc wiele rzeczy mi później ucieka, ale… liczy się chwila, moment, tu i teraz. Jest na to takie ładne kaszubskie słowo, które niedawno poznałam: filutek, czyli chwilowa przyjemność 😉 Ale o tym będzie jeszcze, jak nadrobię wszystkie zaległe wpisy 🙂 Mam teraz dużo wolnego czasu, więc jest nadzieja. Ten wpis będzie totalnie bez sensu i bez ładu i składu, ale robię to tylko po to, by więcej mi nie uciekło.

W lutym miałam momenty absolutnej euforii. Kilka takich dni pod rząd, że wszystko się tak układało, że jedna pozytywna wiadomość przebijała wszystkie inne pozytywne, było do tego stopnia rewelacyjnie, że aż pomyślałam „hola, hola, coś jest za cudownie„. A później wyizolowałam się jakoś ze swojego życia, że teraz nie mogę przypomnieć sobie wszystkiego, co się działo. Ale spróbuję. Przede wszystkim luty i marzec to miesiące podsumowań, pożegnań, końców i zamykania rozdziałów, nie lubię tego, ale czasem tak trzeba. Nawet sama się sobie dziwię, że dość bezboleśnie przez to przeszłam.

Luty: Bydgoszcz. Brąz Polaków na MŚ w piłce ręcznej. Koniec semestru na ILS (może ostatni koniec?). Gala EMS i podsumowanie 5-letniego programu, a później Pika Pika i Hola Hola 🙂 Szkolenie w Warszawie i bilety na AC/DC. Koncert TSA – rewelacja. Dziewczynki na świecie! Misiu w reklamie! Polskie Gówno i Whiskey in the Jar. Znowu Hola Hola i Atmosfera po koleżeńsku. Ostatni dzień w gimnazjum i spotkanie po latach z dawną uczennicą. Wyjazd do Lizbony (o tym później). Kraków, wspaniały koncert Queen i słabe afterparty. I tutaj zaczynają się luki… 🙂 Dramatyczna wyprowadzka z Placu Wlkp. i Ani misja ratunkowa 😉 Koncert Pidżamy Porno w Chodzieży + afterparty z Grabażem – spełnienie niewypowiedzianego marzenia (ale o tym też później).

Marzec: ostatnie dni pracy w Novum, pożegnania i prezenty. Ostatnie korepetycje. Impreza pożegnalna, a właściwie pożegnalny weekend połączony z dniem kobiet – piątek domówka i Kuźnia, sobota domówka, Atmosfera, domówka u Ani = pato melo (o tym może też jeszcze będzie). Chodzież. Kolosy w Gdyni, couchsurfing w Wejherowie (kocham couchsurfing, mówiłam już?), prelekcje, spotkania, inspiracje (o tym może też jeszcze będzie). Luki w pamięci… Ryba and the Witches (-) z Organkiem (+). Warszawa, Kuba (o tym na pewno będzie!), Warszawa. Chodzież, Berlin, Lipsk. Immatrykulacja, dwa dni z Agą, kino, mieszkania. Lipsk, Berlin, Poznań, Wągrowiec, Poznań. Spełnienie marzenia Darka (wreszcie!) i nieoficjalne pożegnanie z fundacją. Final party na Placu Wlkp z Eweliną, Sergio i Nati, nowa pijalnia i kuźnia 🙂

A potem znowu Chodzież, i święta, i spotkania rodzinne, i podróż do Lipska, do Herne, do Lipska. I teraz będę tutaj i o tym na pewno będę jeszcze wielokrotnie wpisać. Wpis o nadal zaskakujących różnicach mentalnościowych i pierwszy krokach w Lipsku – coming soon

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s