Rozmyślania

Marzenia.

Mimo niepokoju w sercu i złego samopoczucia postanowiłam napisać dziś coś pozytywnego. Na pewno gdzieś wcześniej był już wpis o takim tytule, ale co ja na to poradzę, że marzenia w moim życiu odgrywają gigantyczną rolę?

Po pierwsze, co banalne i niezaskakujące – marzenia naprawdę się spełniają. Nie wiem jeszcze jak to działa, ale działa. Ja dla swoich osobistych celów nazywam to karmą. Lubię pomagać, a wychodzę z założenia, że jeśli ja zrobię coś dobrego dla kogoś, to to dobro wróci do mnie z podwójną siłą. I to jakoś tam przekłada się na te moje spełniane marzenia.

Nie wiem jak to wszystko funkcjonuje, no ale tak już jest, przyzwyczaiłam się. Wiem, że warto marzyć, bo marzenia jak nic dają nam zastrzyk energii, dawkę endorfin, czy po prostu kopa w dupę i sprawiają, że zachodzi w nas albo w naszym życiu jakaś zmiana. Że coś się dzieje. Chociaż przez chwilę. A dla mnie – zmiany są potrzebne i zawsze to będę popierać.

Po drugie, co bardziej zaskakujące, jak już się te marzenia spełnią, to okazuje się, że tak naprawdę … wcale o tym nie marzyliśmy. Albo tego nie chcieliśmy. Albo wyobrażaliśmy sobie, że będzie inaczej. Więc uważajcie z wrzucaniem pieniążków do fontanny i pocieranie pomników w wszystkich miastach świata.

Po trzecie, co najbardziej zaskakujące – czasami spełniają się nawet te marzenia, których nie zdążyliśmy wyartykułować. Takie, które chowaliśmy głęboko na dnie serca przekonani, że po prostu nie mają racji bytu, że nie mają prawa się spełnić.

Daleko nie szukać – jestem tego najlepszym przykładem. Pewnie, że szczęściu trzeba pomagać. Marzeniom też. Trzeba przede wszystkim wychodzić z domu, zdawać się na to, co przynosi los, korzystać z chwili, starać się niczego nie przegapiać. W końcu żyje się tylko raz, a ja broń Boże nie jestem od tego ekspertem 🙂

Moje niewyartykułowane marzenia z ostatnich kilku tygodni/miesięcy? Misiu w reklamie. Andrzej N. na wyciągnięcie ręki. Rozmowa z Grabażem, jednym z moich największych licealnych autorytetów. Przejażdżka kabrioletem.

Moje wyartykułowane marzenia z ostatnich kilku tygodni/miesięcy? Małe podróże. Kuba – największe podróżnicze marzenie życia. Przeprowadzka do innego kraju. Podwójna ciocia. Hiszpański. Ktoś bardzo mi bliski śpiewa, że słodkie sny nigdy się nie spełniają – dzisiaj się z tym nie zgadzam.

Tak sobie myślę, że w życiu chodzi o spełnianie swoich marzeń i cudzych. A ja jestem w tym całkiem niezła. Moja przygoda ze spełnianiem marzeń co prawda zakończyła się na jakiś czas, ale… kto wie, może jeszcze do tego wrócę, w takiej lub innej formie. Te dwa lata znaczą dla mnie dużo.

PS. Znasz to uczucie rozpływającego się po całym ciele szczęścia, kiedy uświadamiasz sobie, że piękniej być nie może, że spełniło się coś, czego zawsze pragnąłeś, że cudowniej byłoby zamknąć oczy i zatrzymać tę chwilę na zawsze? Znasz to uczucie, wiesz o czym mówię? Ja znam. I tego ci życzę. Byś znalazł się w takim miejscu, w takim momencie, z taką osobą, by móc zapomnieć o całym świecie i pomyśleć „liczy się tylko tu i teraz”. Sobie też, jeszcze raz.

Dawka motywacji na dziś i na zawsze – podpisuję się dwoma rękami:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s