Rozmyślania

Pytania i odpowiedzi

Rafał na swoim blogu pyta, więc ja odpowiadam. Każdy pretekst do zwierzeń jest dobry – w zasadzie umówmy się – wcale nie potrzebuję pretekstu.

Jest jakaś zabawa, w której zadaje się pytania, odpowiada, nominuje kolejne osoby. O szczegółach tego konkursu możecie poczytać na blogu Rafała: http://www.rafalmaciak.pl/wiata-rafala-liebster-blog-award/ Raczej nie lubię takich łańcuszków, wzięłam udział właściwie tylko w jednym – słynnym parę miesięcy temu Ice Bucket Challenge, ale to i tak tylko dlatego, że chodziło o cel charytatywny.

W konkursach nie biorę udziału, nigdy nie wygrywam. Tzn. wygrywam jeśli są to konkursy losowe, w których wszystko zależy od szczęścia, natomiast jeśli trzeba się już wykazać pewnymi umiejętnościami, to ja zawsze przegrywam 🙂 A mojego pisania pewnie nawet nie można nazwać pisaniem, tak sobie piszę w zaciszu domowym, by tego wszystkiego nie zapomnieć, ale na niczym innym mi nie zależy. Ale lubię wszelkiego rodzaju formularze do wypełniania, testy, zagadki, głupie psychotesty, więc to zadanie też potraktuję jak zabawę 🙂

1. O czym myślisz, kiedy biegniesz? Jeśli nie biegasz, to w jaki sposób pobudzasz apetyt na życie?

Kiedy biegam? Żeby nie umrzeć i przeżyć 🙂 A tak poważnie wyciszam się i mam czas, żeby pomyśleć o bieżących sprawach, poukładać sobie jakieś rzeczy, trochę przeorganizować. Raczej nie mam żadnych głębokich przemyśleń. Ale to fajny czas, tylko dla mnie, gdy nikt nie dzwoni, nie pisze, gdy ja nic innego nie muszę robić. Słucham muzyki, więc co chwilę odpływam też gdzieś myślami, bo dźwięki niosą dla mnie ze sobą wspomnienia. Ale to bardzo miłe!

A jak pobudzam apetyt na życie? Staram się spełniać swoje marzenia. Wykreślać punkty z mojej listy „Before I die…”. Ciągle robić coś nowego i przeżywać „pierwsze razy”. Poznawać nowych ludzi. Uczyć się języków. Podróżować. Jeździć na koncerty i festiwale. Spotykać się z bliskimi i znajomymi. Tylko i aż.

2. Jakie jest Twoje największe dotychczasowe osiągnięcie? (wcale nie muszą to być zimowe Rysy)

Zimowe Rysy bardzo chętnie! W ogóle marzy mi się obóz wędrowny, taki o których opowiadał mi tata: 2 tygodnie w górach od schroniska do schroniska, nie schodząc w ogóle w dół. I marzy mi się to schronisko w Bieszczadach, gdzie nie ma zasięgu. I ten „wtorek w schronisku, po sezonie”. Jesienne góry. I obóz kajakowy też mi się marzy. Ale czekaj, czekaj, miało nie być o planach i marzeniach, tylko o osiągnięciach…. Hmmm. Nie wiem. Nie zrobiłam nic spektakularnego i pewnie już nie zrobię. Cieszy mnie, że skończyłam studia, bo z aktualną motywacją to już nie byłoby możliwe. Wiem! Moje największe osiągnięcie to to, że cieszy mnie to, że jestem tu, gdzie jestem. Że jestem tym, kim jestem. Że mam takich, a nie innych ludzi wokół siebie. Że dojrzałam do tego, by powoli zacząć akceptować siebie. Że dojrzałam do tego, by pozbyć się toksycznych relacji w życiu, nawet jeśli zrozumienie tego zajęło mi czasami wiele lat. I że znalazłam w sobie siłę, by zrezygnować z tych prac, które mnie niszczyły.

3. Kawa czy herbata? Siekiera czy porcelana? Banalne? Tylko z pozoru. Powiedz mi, co pijesz, a powiem Ci kim jesteś.

Herbata zawsze i wszędzie. Nie ma nic przyjemniejszego niż dobra książka w deszczowy, jesienny wieczór, ciepły koc i herbata z cytryną. I to uczucie kiedy wracasz zimą do domu, a kubek herbaty parzy w dłonie. I owocowe herbaty! I zielone! Uwielbiam wszystkie smaki, im dziwniejsze, tym lepiej.

Jeśli kawa to tylko latte z cukrem 😀 I najlepiej od mojego ulubionego pana Włocha w Lipsku – pychotka 🙂 Ale właściwie to ani studia, ani praca nie nauczyły mnie pić kawy, jak tak można, przecież to gorzkie!

PS. I porcelana. Bo jestem z Chodzieży. Chociaż „Asia” po włosku podobno brzmi prawie jak siekiera, więc już teraz nie wiem 🙂

4. Definicja miłości to…

Nie wiem, nie jestem w tym dobra. Nie wiem czy to podchodzi pod definicję, ale spróbuję:

Szacunek. Bliskość. Wzajemna pomoc. Lojalność. Akceptacja. Na dobre i na złe.

5. 5 płyt na bezludną wyspę:

Tylko pięć? 😦

Tom Waits – „The Heart of Saturday Night” – Nic tak nie uspokaja.

Aerosmith – „Get a Grip” –  Od zawsze, na zawsze.

Led Zeppelin – „IY/Four symbols/Zoso” –  Miłość absolutna.

Buena Vista Social Club – Ścieżka dźwiękowa z filmu – Marzenia się spełniają.

The Beatles – Sgt. Peppers’ Lonely Hearts Club Band – Peace and love.

6. Dlaczego piszesz bloga? Przecież są ich tysiące…

A to akurat łatwe! Bo mam bardzo krótką pamięć i jestem bardzo sentymentalna. Ania nie zawsze jest obok, żeby mi przypomnieć, jak to naprawdę było 😉 Dlatego piszę, żeby sobie potem raz na jakiś czas – albo na starość – co nieco poprzypominać.

7. Szczęśliwie się składa, że wygrałeś/aś 7 milionów. Jesteś gotowy/a na zmiany? Jak przyciągasz pozytywne myśli, jak pociągasz ludzi?

Jestem zawsze gotowa na zmiany. Uważam, że zmiany nadają sensu naszemu życiu i sprawiają, że nieustannie się rozwijamy. Bo poznajemy przede wszystkim siebie coraz lepiej, sprawdzamy się w różnych sytuacjach. Dlatego tak często zmieniam prace, mieszkania, teraz kraje. Ale nie sądzę, że pieniądze dają szczęście, więc na pewno „szczęśliwie by się nie składało”, gdybym wygrała 7 milionów. Bogaci ludzie są dla mnie nieszczęśliwi, samotni, nudni i smutni. Ale gdybym wygrała, to nakupowałabym wszystkim prezentów, przekazała część na cele charytatywne i pojechała w podróż dookoła świata.

Jak przyciągam pozytywne myśli? Staram się nie przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu. Pomimo więc mojej nieustającej potrzeby analizowania rzeczywistości i rozkminania wszystkiego po stokroć jakoś budzę się codziennie z pozytywnymi myślami. Kocham życie, świat jest piękny, ludzie bywają wspaniali – przecież tak łatwo o pozytywne myśli, ale wszystko zależy od podejścia… Poza tym mam wszystko, czego potrzeba mi do szczęścia. Są miliony ludzi, którym wiedzie się gorzej. Jakżebym mogła tego nie doceniać?

Jak przyciągam ludzi? Nie wiem, też się zastanawiam 🙂 Często słyszę, że ludzie lubią moje durnowate historie, ale to chyba nie wystarcza do tego, by się ze mną przyjaźnić, co? 🙂

8. Bóg w moim życiu: element folkloru, sprawa prywatna, a może źródło siły i motywacji? Jest?

Kiedyś się chyba przyjaźniliśmy, dziś już nie bardzo. Ale wierzę, że ten świat jest za piękny by miał się tak po prostu skończyć, a życie zbyt cennym darem, by kończyło się w momencie śmierci. Myślę, że jest coś więcej. Staram się być dobrym człowiekiem i tyle.

9. Kolor nieba z moich stron, czyli zachęć mnie do odwiedzenia Twojego miejsca zamieszkania/urodzenia.

Miejsce urodzenia to Szamocin, nic na ten temat nie mogę powiedzieć oprócz tego, że odwiedziłam tam szpital, dom kultury i pizzerię. Miejsce zamieszkania zmienia się średnio raz/dwa razy do roku. Zachęcam więc do odwiedzenia moje miejsca zameldowania, czyli miasta, w którym się wychowałam – Chodzież i jej tereny nazywane przez nas Szwajcarią Chodzieską. Co prawda, powoli staje się miastem dla starych ludzi, ale zawsze kiedy tam jestem, czuję się jakby czas stał w miejscu. A tereny mamy piękne – dlatego u nas co roku i maratony rowerowe są organizowane i triathlony, a nawet motorowodne mistrzostwa świata. I basen mamy, 3 jeziora, stok narciarski, lasy, górki i doliny. I festiwal jazzowy w lipcu, jeden z najstarszych na świecie. Wstawiam zdjęcie zrobione starym telefonem na zachętę, z promenady dookoła jeziora – pięknie tam można pobiegać, wiesz? 🙂

1146765_667658079929057_1391975988_o

10. Walizka czy plecak? Zaplanowane-kontrolowane czy ekstremalny spontan? 3 największe cele podróżnicze:

Kurczę, mimo wszystko chyba jednak walizka. Jakoś częściej z nią jeżdżę. Wakacje z plecakiem bardzo chętnie, najlepiej stopem na koniec świata, tylko błagam, nie w samotności. Podróże ani nie zaplanowane, ani tym bardziej nie kontrolowane, ale ekstremalny spontan mimo wszystko też nie… Hmm, kontrolowany spontan? 🙂 Zawsze próbuję się rozeznać przed wyjazdem, żeby nie przegapić czegoś, co bardzo mogłoby mnie zainteresować. Ale nie jestem w stanie zaplanować wyjazdu co do dnia, raczej wszystko na bieżąco aktualizuję, modyfikuję, planuję najwyżej z dnia na dzień. Po mieście chodzę często bez mapy, czekam z utęsknieniem na to, aż wreszcie się zgubię. W podróży kieruję się moją kobiecą intuicją, pozytywnym nastawieniem i naiwną wiarą w ludzi.  To działa, bo spotykają mnie same pozytywne historie. Im więcej przygód, tym lepiej. Szaleństwa też cenię sobie wysoko. Umiarkowane szaleństwa 😉

3 największe cele podróżnicze? Zawsze Kuba była number one 🙂 Nie wiem czy jest jakiś kraj, który mnie zupełnie nie interesuje, wszędzie chciałabym pojechać (no dobra, może Korea Północna odpada). Zmienia mi się to właściwie praktycznie z dnia na dzień. Marzy mi się wycieczka rowerem do Grecji i wakacje stopem po Bałkanach. Włóczęga po Ameryce Południowej i wolontariat w Afryce. I w Azji. Ale nikt tych planów/marzeń nie traktuje poważnie 😀

Ale niech będzie:

1. Jamajka, bo muzyka, Bob Marley, Kingston, radość życia, Karaiby, itd.

2. Indie, bo holi, religia, yoga, itd.

3. Stany Zjednoczone, bo Route 66, Rock’n Roll and Hall of Fame, rozdroża Johnsona, itd.

11. Blog – świat wokół mnie czy okno na świat dla innych?

Świat wokół mnie. To opisuję. Raczej nie jest to okno na świat dla innych, tyle nie przeżyłam i nie doświadczyłam, żebym mogła się już tym dzielić 🙂 Nad wszelaką technologię zawsze będę preferować bezpośredni kontakt międzyludzki. Ale cudne jest to, że ja jestem tu, wy tam, a wszyscy wszystko wiedzą. Blog mi też to ułatwia. I gmail, facebook, skype, whatsapp i snapchat. Nie czuję tych kilometrów, choć są. I przez to pewnie trochę mniej tęsknie i dzięki temu jakoś funkcjonuję.

Kochani jesteście, że mnie informujecie nadal o wszystkim i jestem up-to-date! :*

12. Książka warta lektury to

Temat rzeka. Tak jak nie umiem wybrać najlepszego aktora, filmu, piosenki, tak nie potrafię wybrać najlepszej książki, więc… skupię się może na tych, które czytam obecnie. Teraz czytam „Eines Tages, Baby” – co prawda Ameryki nie odkrywa, ale w prosty sposób, czasami bardzo w punkt mówi o tym, jak powinno wyglądać życie. Żeby niczego nie przegapiać. Chwytać szanse. Zastanowić się nad tym, co jest ważne. Doceniać proste, drobne rzeczy. Robić to, na co mamy ochotę. By na starość móc wspominać wszystko w czasie dokonanym, a nie w zdaniach nierzeczywistych typu „Kiedyś prawie przebiegłem maraton”, „Kiedyś prawie przeczytałem Buddenbrooków”. Ja to kupuję. Mimo, że to właściwie slam poetycki i to jeszcze po niemiecku 😉

Poza tym czytam obecnie podręczniki do nauki hiszpańskiego i szwedzkiego, a także artykuły naukowe, które nikogo nie interesują, łącznie ze mną 😉

13. BONUS – Jak wyzwalasz w sobie dziecko?

Nie muszę. Ono ciągle we mnie jest. Albo ja nim jestem. Niedojrzałym Piotrusiem Panem, który chce mieszkać w Nibylandii i nie chce dorosnąć. Dorosłość sucks. Teraz to wiem, a kiedyś o tym marzyłam. Potrafię zachwycać się czymś, jak dziecko. Bywam humorzasta i bywam manipulantką, jak dziecko. Nie rozumiem wielu rzeczy, jak dziecko. Jestem ciekawa świata, jak dziecko. Naiwnie we wszystko wierzę i podchodzę do życia z sercem na dłoni, jak dziecko. Czego mi brakuje? Nie jestem już taka bezpośrednia, totalnie otwarta, śmiała i szczera  jak dzieci, zjadły mnie te konwenanse, etykiety i maniery.

Uff, to już! Trudne to było, nie powiem. Tak się intelektualnie zmęczyłam, że nie jestem teraz w stanie ani wymyślić 11 pytań, ani nominować 11 osób. Może kiedyś 🙂

Go, Ania!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s