Rozmyślania

Trzy miesiące

Kurczę, ale ten czas leci, prawda? Jeszcze niedawno zachwycałam się piękną, złotą, polską jesienią i narzekałam na zimowe mrozy, a już doświadczam majorkańskiej wiosny! Niesamowite to wszystko.

Zanim zupełnie już przeniosę się w te śródziemnomorskie klimaty i będę zadręczać wszystkich swoimi obserwacjami i wynurzeniami, to jeszcze parę słów o tych ostatnich trzech miesiącach.

Po pierwsze, jak pewnie zauważyłeś/aś, troszkę się tu zmieniło. Nie żebym miała zacząć zajmować się tym całym „blogowaniem” bardziej profesjonalnie, chociaż nie powiem – był taki pomysł. Jak mam czas, to lubię pisać i miałam pomysł, żeby założyć nowego bloga i starać się go prowadzić konsekwentnie, regularnie, zachowując zgodność tematyczną, ale … uświadomiłam sobie, że to już nie byłabym ja! Bo jak mam relacjonować np. tylko podróże, gdy w moim życiu taką dużą rolę odgrywają jeszcze inne kwestie? Jak mam pisać obiektywnie tak, by zainteresować jak najszersze grono odbiorców, jeśli moje egzystencjalne przemyślenia są tak bardzo moje, że bez nich to już jakby nie ja? I takich pytań mam mnóstwo, na razie będzie tak jak było, może to i lepiej.Może kiedyś. Zmieniło się jednak kilka rzeczy, nawet tytuł/nagłówek, nie wiem nawet jak to nazwać 😉 Dlaczego „Trzy świat i pół Ameryki”? Bo z jednej strony jednoznacznie kojarzy mi się z podróżami, a te odgrywają ostatnio dużą – o ile nie największą – rolę w moim życiu. Poza tym od dziecka zwracała się do mnie w ten sposób rodzina – szczególnie babcie i dziadkowie, za każdym razem kiedy widzę te słowa, automatycznie myślę o nich. Po trzecie, chyba doskonale do mnie pasują. Bo co babcia i dziadek mieli na myśli? Że ze mną nic nie wiadomo, chaos totalny, ciągle zmiany planów, nadążyć się nie da, cóż… tak jakby nic się nie zmieniło 😉

When your family complains you travel too much:CYmMyKhVAAEHY4W

A co działo się przez ostatnie tygodnie? Wszystko i nic. Spotkania z przyjaciółmi i przypadkowymi ludźmi. Nieplanowane fantastyczne imprezy i planowane od dawna niewypały. Interesujące spotkania, ciekawe tematy i zupełnie płytkie rozmowy. Podróże małe i duże. Powroty i pożegnania. Góry i doły, sinusoida. Czyli wszystko po staremu 🙂

Zapisałam się na kurs pilota, zdałam o dziwo bardzo dobrze egzamin, poszłam na spontanie na rozmowę o pracę i … dostałam ją. Jestem więc pilotem wycieczek. Nadal kompletnie w to nie wierzę, zobaczymy co z tego rzeczywiście wyniknie.

Skończyłam kurs hiszpańskiego, wyprowadziłam się do Palmy, a przed samym wyjazdem stawałam na głowie, by doszedł on do skutku, bo ilość obowiązków i zaległości mnie totalnie przerosła. Ale udało się i teraz wysyłam pozdrowienia już z hiszpańskiej ziemi 😉

Skończyłam pracę w Tandemie. Z łzami w oczach, bólem w sercu i gulą w gardle. Niewesoło już mi było zresztą od początku stycznia, bo nie ja byłam pierwszą osobą, którą pożegnaliśmy. Moi przyjaciele całkiem mnie zaskoczyli spontanicznie się zbierając na moje pożegnanie i odprowadzając mnie nawet na autobus o 3 w nocy, a moja szefowa i kolega z pracy totalnie ujęli za serce podarunkami, niespodziankami i samym pożegnaniem. Będę wracać, zawsze.

2016-01-27 19.06.23

Wzięłam się troszkę za to swoje studiowanie, w końcu ostatni semestr to już nie czas na żarty. Zamykam powoli ten najdłuższy rozdział w moim życiu. Swoje zajęcia będę wspominać miło, całą resztę wymazałabym z pamięci już teraz, gdybym tylko mogła. Szczególnie po ostatnich przebojach finansowo-administracyjnych.

Cały grudzień byłam w rozjazdach: tydzień w Niemczech ze znajomymi: Hamburg, Berlin, Lipsk. Hamburg możemy zaliczyć zdecydowanie do dziwnych, ale interesujących wyjazdów. Motywem przewodnim na pewno stał się Gluehwein. Ale co by nie było, jedno przyznać muszę, dawno się tak nie wybawiłam i nie wytańczyłam: if you gonna be my lover you gotta get with my friends! Berlin mogę wspominać tylko miło, szczególnie ze względu na kontakty odnowione po latach. I moje niespodziewane tłumaczenie z serbskiego na niemiecki na dworcu autobusowym oraz podróż do Lipska przez Halle. A Lipsk dostarczył mi powodów do rozkmin, które niedługo ulegną bolesnej weryfikacji. Później były święta z rodziną w Gdańsku i przede wszystkim odpoczynek. Ale i Westerplatte zaliczone, i plaża, i przewspaniałe HardRockCafe z uroczymi pracownikami, i Gwiezdne Wojny z tatą. A potem już sylwester z Anią w Budapeszcie, gdzie ciągle próbowałam się zgubić, a ciągle nie mogłam. I ruin bary, które polubiłyśmy chyba najbardziej, spacery po dzielnicy żydowskiej, jedzenie koszerne, jedzenie węgierskie, najgorszy sylwester ever, spacery po Budzie i Peszcie, zboczeniec na Górze Gellerta, hiszpański Poznaniak z wyboru w pokoju hotelowym i Włosi w Szimplie. Jakoś zawsze trafiam na tych Włochów, co za zbieg okoliczności.

Jest co wspominać. Ostatnie miesiące zdecydowanie były naznaczone pracą i brakiem jakiegokolwiek odpoczynku, czy snu. Ale przecież ja to lubię. W domu żartowali, że cud się dzieje, jak przyjeżdżam na dłużej niż 24h. Mieszkałam u Ani, a czasem się nie widziałyśmy przez cały tydzień. W pracy czasem słaniałam się na nogach ze zmęczenia, ale i tak jeszcze ostatkiem sił wychodziłam na miasto. I tak lądowałam w miejscach, które uwielbiam w niestandardowym towarzystwie, albo w miejscach do których nie chodzę. Skończyło się i na kilku karaoke i na imprezie r’n’b, i na beforze z hiszpańskimi gejami, których zostałam nową ulubioną polską dziewczyną i na dwukrotnej imprezie w ciągu jednej dobry w tym samym klubie i na tańcach do rana w klubie, w którym nikt nie tańczył i na niekończących się drinkach, shotach i nowych smakach. Ale uspokajam wszystkim martwiących się: nic się złego nie działo, oprócz paru tematów do rozkmin i paru nowych zachowań do analizowania. I jednego powrotu niemożliwego do zaakceptowania.

Góry i doły. Ale jestem szczęśliwa.

Reklamy

One thought on “Trzy miesiące

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s